U podnóża Gór Sowich, wśród majątków arystokratycznych rodów von Zedlitz i von Seher-Thoss, od XVIII wieku zakładano sady i ogrody. Pałac w Jedlince był sercem tej krainy — a wokół niego rosły odmiany jabłoni, grusz i śliw, dobierane przez pokolenia ogrodników.
Walim, leżący na tym samym szlaku, odziedziczył ten ogrodniczy zmysł. Sad, który tu powstał na przełomie wieków, łączył odmiany śląskie i saskie — drzewa wytrzymałe, dostosowane do górskiego klimatu i krótkiego lata.
Pierwsze drzewa — odmiany śląskie i saskie — sadzone na zboczach pod Górami Sowimi. Antonówka, Glogierówka, Kosztela: jabłonie hodowane na przetrwanie górskich zim.
Granice się przesunęły, majątki zmieniły właścicieli, ale sad przetrwał. Stare jabłonie kwitły co wiosnę, niezależnie od tego, kto rządził doliną.
Pół wieku bez opieki. Wiele odmian zniknęło z map i katalogów — ale tu, na zboczu, przedwojenne drzewa wciąż owocowały, milczące archiwum dawnej pomologii.
Pobieramy maleńki fragment tkanki, oczyszczamy z wirusów i zakładamy kulturę in vitro. Stary sad żyje dalej — w setkach roślin, wolnych od chorób, gotowych na nowe stulecie.